logotop1

W Salonie Klienci mający piękny Jubileusz.

„I już 57, 50, 45, 40, 35, 30, 25, 20 lat… i co Wy na to?”

 

Gdy zaczęłam o tym rozmawiać z moimi KLIENTAMI, okazało się, że są tacy, których obsługiwałam w 1994 roku, pierwszego dnia mojej pracy w Rynku.
Jeden, przemiły Pan, przyjeżdżający z Kątów Wrocławskich, jak się teraz okazało, już od 44 lat do naszego Salonu, był wtedy pierwszym „chętnym” do strzyżenia.
Pierwszy dzień, sami fryzjerzy faceci i ja (chociaż z kilkuletnim stażem), ale zawsze kobieta – pewnie nic nie umie - myśleli.
Panu Benedyktowi oczywiście dziękuję za zaufanie i przypomnienie pierwszego dnia mojej pracy!

Tak więc moi Drodzy, wpadłam przy okazji na to, zupełnie przypadkowo (chyba pomysł powinnam opatentować ), aby moich Wzorowych Klientów Salonu uhonorować
i podziękować im za wierność, bo przecież przez te wcześniejsze lata fryzjerów było nie miara, a Klient pozostał i chodzi do dnia dzisiejszego do naszego Salonu.
Oczywiście dziękując zarazem w imieniu wszystkich obsługujących Klienta.
Jakie było moje zdziwienie, że są Klienci korzystający z usług Zakładu, a potem już Salonu Fryzjerskiego, od 1958 roku.
Jak do tej pory doliczyłam się Trzech VIP-ów, pamiętających pierwszą wizytę w Zakładzie Fryzjerskim w Rynku.

 


„I już 57, 50, 45, 40, 35, 30, 25, 20 lat… i co Wy na to?”


Ja oczywiście jestem pod wielkim wrażeniem. Niebywałe, jak bardzo potrafią wierni być ludzie.
Tych Wzorowych Klientów, którzy użyczyli zgody na publikację zdjęcia, będę zamieszczać sukcesywnie (wszystkie zgody pisemne). Pozostałym również bardzo dziękuję
i rozumiem decyzję o braku zgody na udostępnienie.
Tak naprawdę liczy się to wzruszenie, kiedy wręczam dyplom z podziękowaniami. Dla mnie, to zawsze magiczna chwila. Przecież to niespotykane, żeby tak długo potrafiła trwać „przygoda z fryzjerem”.

Po takich wizytach klienci otrzymywali dyplomy nie wiedząc o tym, właśnie to zaskoczenie sprawia, że te chwile są dla mnie wyjątkowe. Zdjęcia nie są pozowane, wystylizowane, zaplanowane. Wszystko jest naturalne.

 

Dla mnie najważniejszy jest Klient (człowiek), doceniam to, że dobrze czują się w „Finezji”.


Dziękuję i zapraszam, bez Was, Drodzy Klienci, Salon nie istniałby.

 

Dyplomów wręczyłam ponad 150.

 

Drodzy Klienci, którzy zaczęli korzystać z naszych usług 14. 05.1996 w Salonie Fryzjerskim „Finezja”- Ewa Wolaniuk-Kloc, dostaną podziękowania w odpowiednim czasie.

14. 05. 2016 planuję uczcić 20 - lecie firmy w miejscu do którego został przeniesiony, nieopodal wrocławskiego Rynku, przy ul. Św. Antoniego 31